Zmiana trenera jeszcze nie pomogła. Tyscy hokeiści bez wygranej w 2022 roku

Andrei Sidorenko ma sprawić, że GKS Tychy będzie się liczyć w walce o mistrzostwo Polski. Początki łatwe nie są, bo tyscy hokeiści dwa razy zeszli z lodowiska pokonani.

Fot. Youtube
Tychy

Dokładnie 28 grudnia oficjalnie nastąpiła kluczowa zmiana w hokejowym GKS-ie Tychy. Z klubem pożegnał się dotychczasowy trener Krzysztof Majkowski, a na jego miejsce sprowadzono człowieka, który w tym sporcie cieszy się dużą renomą. Wystarczy wspomnieć jego trzy mistrzowskie tytuły z Unią Oświęcim.

- Zdajemy sobie sprawę, że nowy trener będzie potrzebował trochę czasu na wprowadzenie swojej filozofii, ale jesteśmy przekonani, że już w najbliższych spotkaniach odmieni obliczę zespołu - mówił wówczas na konferencji prasowej prezes Tyskiego Sportu Krzysztof Woźniak.

Zmienili trenera, a wyniki po staremu

62-letni Rosjanin podjął się bardzo trudnego wyzwania. Czasu na treningi nie ma zbyt wiele, a musi jak najszybciej na tyle poukładać drużynę, aby wróciła na odpowiednie tory. Walka toczy się o jak najlepsze miejsce na koniec sezonu zasadniczego, aby potem mieć łatwiejszą drogę w fazie play-off. GKS jak zawsze celuje najwyżej, czyli w mistrzostwo Polski.

Na razie powodów do optymizmu jest niewiele. Tyszanie w 2022 roku rozegrali już dwa spotkania i w obu zostali pokonani. Pierwsze potknięcie jeszcze można zrozumieć, bo GKS Katowice we własnym lodowisku to rywal z najwyższej półki, a podopieczni Sidorenki dzielnie walczyli do końca. W regulaminowym czasie gry było 3:3, a katowiczanie zwycięskiego gola strzelili w dogrywce.

Dwa dni później wydawało się, że nowy trener odniesie pierwsze zwycięstwo. GKS Tychy podejmował niżej notowaną Energę Toruń, z którą wygrał poprzednie spotkania w tym sezonie. Skończyło się jednak niespodzianką.

Pierwsze bramki padły dopiero w drugiej tercji i wtedy torunianie dwukrotnie umieścili krążek w bramce. GKS jednak zerwał się w ostatnich kilku minutach trzeciej tercji. Kontaktowego gola strzelił Jean Dupuy, a niespełna dwie minuty przed końcem do remisu doprowadził Michael Cichy.

Tyszanie znowu przystąpili do dogrywki, która tym razem skończyła się bez bramek. Zarządzono więc rzuty karne, w których hokeiści GKS-u zmarnowali wszystkie okazje i musieli przełknąć gorycz czwartego meczu bez zwycięstwa.

- Ten rok nie zaczął się dla nas najlepiej. Na rozpoczęcie dwie porażki i podział punktów na wyjeździe w Katowicach i u nas w domu. Oba te spotkania powinniśmy wygrać, a tak się jednak nie stało. Od niedawna uczymy się nowego systemu gry. Mamy nadzieję, że w dalszej części sezonu to po prostu zaprocentuje. Na razie są to dla nas nowości, więc staramy się ich nauczyć i wdrożyć do gry. W związku z tym mieliśmy niewiele czasu na przyswojenie tego wszystkiego praktycznie z dnia na dzień - mówi na oficjalnej stronie bramkarz Kamil Lewartowski.

Pechowa seria ma coraz poważniejsze konsekwencje w tabeli. Tyszanie już spadli na czwarte miejsce, a za chwilę mogą wylądować jeszcze niżej. Piąta Cracovia ma tyle samo punktów, a szóste Energa traci jedynie siedem punktów.

czytaj więcej:

271975848 4913651925361560 7901736897685921433 n

Hokeiści walczą o pierwszą czwórkę. Rywal w play-off znany

Sidorenko

W miesiąc przekonał działaczy. Trener GKS-u z nową umową

115371

Hokej wraca na zaplecze Elity! Wielki sukces w Tychach

GKS Tychy pokonał Zagłębie Sosnowiec

GKS Tychy uciekł spod topora. Emocje do ostatnich sekund

273520450 5012518875474864 5921497385959090635 n

Czesi zaskoczyli tyszan. GKS rozbity w siedem minut

Gks

Pierwszy trening i od razu pierwszy transfer GKS-u Tychy

GKS Tychy koszykówka

Koszykarze rozpędzili się na całego. GKS wejdzie do elity?